Koniec ery „Słoików”

Przez lata do Warszawy przyjeżdżali mieszkańcy mniejszych miast i wsi polskich. Mieli nadzieję na znalezienie lepszej pracy i znacznie większy komfort codziennego życia. Licznym się to udało. Nastawieni na pracę, wspinali się po kolejnych szczeblach kariery. Najczęściej przyjeżdżali do stolicy na studia, wtedy też podejmowali pierwszą pracę zarobkową. Trzeba było się z czegoś utrzymać, nie każdemu przecież przysługiwało miejsce w akademiku, koniecznością było wynajęcie mieszkania albo choćby pokoju.

Warto zastanowić się, ile mieszkańców tego miasta to rodowici Warszawiacy. Wydaje się, że takich trzeba dzisiaj „ze świecą szukać”. To jak „igła w stogu siana”. Mówi się nawet, że rodowitych Warszawiaków już nie ma, bo wszyscy przodkowie zginęli w Powstaniu Warszawskim albo nie wrócili z wojny. Jeśli kolejne pokolenia żyją w stolicy, to jest ich naprawdę niewielki odsetek. Przyjezdni nazywani są „słoikami”. To dlatego, że w każdy weekend zwożą do miasta tonę weków od rodziny. Oczywiście, nie należy brać tego dosłownie. Po prostu przyjęło się, że każdy nierodowity Warszawiak to „słoik”.

Okazuje się jednak, że Warszawa, która dla takich osób miała być prawdziwym rajem, dzisiaj jest koszmarem. Mówi się, że do stolicy nie przyjeżdża już tak duża liczba potencjalnych studentów, znacznie mniej osób szuka tutaj też pracy. Co więcej, ogromna grupa mieszkańców tego miasta ucieka na obrzeża. Warszawa dzisiaj dusi, zrobiło się w niej zdecydowanie za tłoczno.

Warto przyjrzeć się także obecnym warunkom pracy. Stolica nie oferuje już najlepszych zarobków, nie ma aż tyle ofert ciekawego i rozwojowego zatrudnienia. Należy też mieć na uwadze, że przecież inne miasta Polski dają podobne warunki: Gdańsk, Wrocław czy Kraków w niczym od stolicy już nie odbiega.

Zagrożeniem dla „słoików” mogą być też Ukraińcy. Nie da się nie zauważyć, że w Warszawie jest coraz więcej osób zza wschodniej granicy. Polscy pracodawcy chętnie dają im zatrudnienie – Ukrainiec pracuje rzetelnie, jest uczciwy, obowiązkowy, solidny. Zależy mu na pracy i często oferuje wykonywanie zawodowych obowiązków za znacznie niższe wynagrodzenie. Należy przy tym zaznaczyć, że do Polski zjeżdża coraz więcej wysoce wykształconych specjalistów. Zaburzany jest już stereotyp, zgodnie z którym Ukrainiec idzie do pracy na budowę albo halę produkcyjną. Nierzadko rozpoczynają pracę w najlepszych biurowcach w stolicy i zajmują tam naprawdę wysokie stanowiska.

Przyjezdni coraz częściej rezygnują z mieszkania w stolicy ze względu na wysokie koszty życia. Za cenę kawalerki, w Toruniu czy innym większym mieście mogą mieć 2-3 pokojowe, obszerne mieszkanie. Do tego ceny żywności i atrakcji w ramach spędzania wolnego czasu też są niższe w innych rejonach naszego kraju. W Warszawie męczy również pęd życia, tzw. wyścig szczurów. Tutaj nie można naprawdę odpocząć, zrelaksować się. Coraz częściej wybierane są nadmorskie miejscowości albo mazurskie miasta. Tam można spokojnie żyć.

Warszawa nadal pozostaje miastem idealnym dla tych, którzy nastawieni są na pracę i rozwój zawodowej kariery. Tutaj odnajdują się ci, którzy rzeczywiście nie mieli perspektyw na godne życie w rodzimej miejscowości albo tacy, którzy traktują to miasto jako jeden z życiowych przystanków. Nic dziwnego, że to oaza dla Ukraińców, którzy nierzadko uciekają ze swojej ojczyzny przed głodem i biedą, nierzadko ratują zresztą swoje życie.

One thought on “Koniec ery „Słoików”

  1. Guzik prawda słoiks is coming. Były są będą a tym co uważają że jest nas coraz mniej to się bujają. Jest nas coraz więcej i rośniemy w siłę!

Leave your comment