Korpo życie – Mordor

Mordor stał się już passe. O ile jeszcze kilka lat temu praca przy ulicy Domaniewskiej wiązała się ze sporym prestiżem, tak dzisiaj pracownicy biurowi zatrudnieni w tamtejszych siedzibach firm uznawani są za „korpo szczury”.

Mordor to najbardziej zatłoczone zagłębie biurowe w Warszawie. Wydostanie się ze Służewca w godzinach szczytu graniczy niemalże z cudem. Inwestorzy, którzy stworzyli tam sztuczną enklawę dla „białych kołnierzyków”, nie do końca przemyśleli problem z dostępną tam komunikacją. Patrząc na fakt, iż w Mordorze pracuje nawet 100 tysięcy osób, nie trudno zrozumieć, dlaczego przy ulicy Domaniewskiej są wieczne korki.

Nawet 80% pracowników Mordoru to osoby młode, na dorobku, w wieku 20-30 lat. I chociaż psycholodzy określają to pokolenie jako leniwe i roszczeniowe, to okazuje się, że 45% zatrudnionych tam osób regularnie zostaje w biurze po godzinach pracy. Wylicza się, że obowiązki zawodowe wykonują przez nawet 14 godzin dziennie.

Nadal jednak praca przy Domaniewskiej jest swoistym spełnieniem marzeń dla połowy zatrudnionych tam osób. W tym też przekonaniu nadal trwa 15% osób, u których zdiagnozowano przewlekłe przemęczenie i stres. I to nie wszystko. Z pracy tam zadowolonych jest aż 40% pracowników, u których rozpoznaje się typowe objawy dla wypalenia zawodowego. A takie stwierdza się już po kilku latach pracy w korporacji.

Są dwa nurty dotyczące pracy w Mordorze. Jedni uznają, że to raj na ziemi, dzięki któremu można rozwinąć zawodowe skrzydła i szybko wspinać się po kolejnych szczebelkach kariery. Wiąże się to nie tylko z satysfakcją osobistą, ale też coraz wyższymi zarobkami. Inni zaś uważają, że praca w korporacji to zwykłe pranie mózgu i przebywanie w sztucznie stworzonym systemie. Nie dba się tam o relacje międzyludzkie, każdy pracownik traktowany jest jak mały trybik w całym mechanizmie dochodzenia do horrendalnych zysków firm. Wyznaczane cele są nierzadko niemożliwe do osiągnięcia, a jeśli sukces zostanie jednak osiągnięty, stawia się kolejny cel. I tak w kółko. Czy w takim razie pracownicy mogą czuć w ogóle satysfakcję i zadowolenie ze swojej pracy? Wyznaczane tam normy i zasady pracy niejednokrotnie porównuje się nawet do niewolnictwa.

Prawda jest taka, że Mordor daje szansę na osiągnięcie zawodowego sukcesu, ale tylko tym, którzy godzą się brać udział w „wyścigu szczurów”. Nie ma tu miejsca na empatię czy prywatne relacje pomiędzy pracownikami. Nie wszyscy wytrzymują tempo pracy i typowo służbowy, formalny mechanizm funkcjonowania. Przecież w pracy spędza się większość każdego dnia. To dlatego też w biurach przy Domaniewskiej trwa ciągła rotacja pracowników. Stale odbywają się wewnętrzne i zewnętrzne rekrutacje. W korporacji nie ma przecież ludzi niezastąpionych i nikt nie może mieć pewności stałego zatrudnienia.

W korporacji przetrwa tylko ten, kto założył określony, zawodowy plan. Rozwijać się w kierunku, który obrał i zarabiać jak najwięcej. To właśnie pieniądze są jednym z powodów, dla których chętni składają swoje CV do biur przy ulicy Domaniewskiej. Po zdobyciu doświadczenia i odłożeniu sporej kwoty, po kilku latach najczęściej decydują się odejść i zakładają własne biznesy.

One thought on “Korpo życie – Mordor

  1. ośmiornica i sauron? Ośmioerniczki owszem mogą być ale dłuższe funkcjonowanie w korpo jest walką o byt w miejskiej dżungli. Jak żyć? 🙁

Leave your comment